Nie wszystko dotąd powiedziano o nieludzkiej bierności wobec zagłady

Autor: Jacek E. Wilczur

 

 

W okresie od jesieni 1939 do maja 1945 roku Niemcy wspólnie ze swoimi poplecznikami – Ukraińcami, Litwinami, Łotyszami, Chorwatami, policją i żandarmerią francuską, faszystami rumuńskimi, węgierskimi, estońskimi wymordowali 6 milionów Żydów europejskich – przez masowe rozstrzeliwania mężczyzn, kobiet, dzieci, w komorach gazowych Oświęcimia, Treblinki, Sobiboru, Bełżca, Stutthofu, na Majdanku lubelskim, w KL Warschau, w obozach koncentracyjnych i obozach niewolniczej pracy na terenie Rzeszy, w Austrii, na Ukrainie, Białorusi, w Rumunii. Żydów mordowano w gettach, w lasach, na polach, w rowach przydrożnych.

Historycy zajmujący się po wojnie epoką zagłady Żydów europejskich wracają co pewien czas do sprawy związanej z niezrealizowanym przez mocarstwa zachodnie bombardowaniem szlaków kolejowych wiodących z Polski i całej prawie Europy do komór gazowych Oświęcimia i innych ośrodków zagłady. Sprawa ta jest do dziś otwarta i nie ma podstaw, by sądzić, że szybko się zdezaktualizuje.

Służby informacyjno-wywiadowcze Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej regularnie przekazywały władzom krajowym Polskiego Państwa Podziemnego, a te z kolei rządowi polskiemu w Londynie materiały – informacje o niemieckich planach totalnej zagłady Żydów polskich, o kolejnych jej etapach. Odpowiedzialne instytucje, a także przywódcy polscy w Londynie oraz w USA, informowały na bieżąco rządy państw sprzymierzonych. Polacy domagali się podjęcia przez mocarstwa Zachodu odpowiednich działań na rzecz ratowania Żydów przed totalną zagładą. Komenda Armii Krajowej proponowała sprzymierzonym stałe bombardowanie tras kolejowych i mostów prowadzących z Polski i innych krajów Europy do komór gazowych Oświęcimia, Treblinki, Bełżca, Soboboru i uniemożliwienie Niemcom transportu skazanych na zagładę.

Rezydenci służb wywiadowczych USA i Wielkiej Brytanii byli doskonale zorientowani co do niemieckich planów zagłady Żydów polskich i europejskich i, niezależnie od swoich rutynowych czynności, gromadzili i przekazywali do Londynu i USA informacje o totalnej zagładzie Żydów. Informacje o sytuacji Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce docierały do Londynu i Waszyngtonu również z innych źródeł – włoskich, węgierskich, rumuńskich, szwajcarskich, szwedzkich i fińskich.

Wieści płynące w latach 1939–1942 z Europy Środkowowschodniej, głównie z Polski, dziennikarzom amerykańskiej prasy i radia mogły  wydawać się niewiarygodne, ponieważ nie mieściły się w ludzkiej wyobraźni, ale rządy Wielkiej Brytanii i USA miały pełną lub prawie pełną świadomość, dokładną wiedzę o tym, co działo się na okupowanych przez Niemców ziemiach Polski, Ukrainy, Litwy, ?otwy, Estonii, Rumunii, Czechosłowacji. Prezydent USA Roosevelt, rząd i kongresmani znali obraz totalnej zagłady Żydów polskich.

Wywiad wojskowy USA – Office of Strategic Services przejawiał jedynie minimalne zainteresowanie sprawą zagłady. Dopiero w kwietniu 1944 roku OSS otrzymał pierwszy szczegółowy opis dokonywania w Oświęcimiu masowego mordu na Żydach; na Zachód  dotarł on już znacznie wcześniej, jako że dokument ten został osiem miesięcy przedtem opracowany przez służby Armii Krajowej. OSS nie zrobił z treści tego dokumentu żadnego użytku.


Egzekucja ludności żydowskiej


Informacje o zagładzie przekazywane były różnymi kanałami przez agentów CIA – Central Intelligence Agency, Centralnej Służby Wywiadowczej USA. Znacznie lepiej od  amerykańskiej była zorganizowana w Polsce brytyjska siatka agenturalna. Działały tu różne niezależne od siebie agentury i rezydenci. Jedną z nich była organizacja o kryptonimie MI-9 – Military Intelligence Department 9 – Wojskowa Służba Wywiadowcza. Poza nią działał na okupowanych ziemiach polskich rezydent MI-6. Agentury tych służb funkcjonowały w okupowanej Polsce samodzielnie, nie współpracowały ze służbami wywiadowczymi ZWZ–AK.


Kurt Muller, w 1942 r. jako funkcjonariusz Służby Specjalnej (Sonder Dienst) uczestniczył wspólnie z ukraińską policją w aresztowaniach i konwojowaniu Polaków do więzień, dowodził ukraińską kompanią policyjną w latach 1942-1943


Z chwilą rozpoczęcia przez Niemców totalnej zagłady Żydów polskich rząd polski na emigracji podjął działania mające na celu uświadomienie zachodniemu światu, naszym sojusznikom w koalicji, widma zagłady całej bez wyjątku społeczności żydowskiej. Rząd RP postanowił pozyskać dla swoich działań opinię i poparcie Zachodu. W 1940 roku, jeszcze przed podjęciem przez Niemców ostatecznej decyzji  o całkowitej fizycznej likwidacji Żydów polskich i europejskich, podjęta została akcja pomocy żywnościowej dla Żydów w okupowanym kraju. Dla uzyskania pomocy oddelegowano do USA dr. Ludwika Rajchmana.

Rząd polski wystosował do rządów państw sprzymierzonych notę z datą 3 maja 1941 roku. W nocie tej, opublikowanej w „Białej Księdze – The German occupation in Poland” wydawanej w językach angielskim, francuskim i hiszpańskim, przedstawiono obraz niemieckiego terroru w Polsce  oraz nieludzkiego traktowania Żydów.  Ukazały się dwa tomy „Czarnej Księgi” (Black Book). W tomie II ukazano przykłady bicia Żydów, morderstw przez masowe rozstrzeliwania, palenie żywcem Żydów w synagogach w Warszawie, ?odzi, Pabianicach, Będzinie. Wymieniano liczby rozstrzelanych mężczyzn, kobiet, dzieci. Przedstawiono tam przykłady torturowania Żydów, gwałcenia kobiet żydowskich, rabowania ich dobytku, tworzenia gett, a także opisywano panujące w nich warunki.

Księgi były szeroko kolportowane w Wielkiej Brytanii i USA. Ich treść dotarła do agencji prasowych w wielu krajach, przekazano je rządom państw sprzymierzonych. W pierwszych dniach grudnia 1942 roku do Londynu dotarł Jan Karski, emisariusz Delegata Rządu, prof. Jana Piekałkiewicza. Za pośrednictwem Karskiego przywódcy społeczności żydowskiej w Polsce zwracali się do rządu polskiego oraz do rządów państw sprzymierzonych. Ukazywali  obraz totalnej  zagłady. W czasie kiedy Karski znalazł się w Londynie, z 410 tys. Żydów warszawskich pozostała przy życiu już tylko garstka niedobitków. Wówczas, w okresie 1940–wiosna 1942, nie wszyscy na Zachodzie skłonni byli jednak uwierzyć w to, co przekazywał Zachodowi rząd polski. Świat nie był w stanie zrozumieć skali barbarzyństwa i zagłady realizowanej przez Niemców.

Przedstawiciele środowisk żydowskich w Polsce, członkowie różnych liczących się organizacji, wskazywali rządom sprzymierzonych, że aby wstrzymać akcję totalnej zagłady i uratować resztki żydowskiego narodu, należy wobec Niemców posłużyć się siłą. Żydzi domagali się od sprzymierzonych nieustannego bombardowania niemieckich miast i zrzucania ulotek informujących naród niemiecki o rozmiarach zbrodni dokonywanych w imieniu tegoż narodu przez Wehrmacht, SS i policję na Żydach i Polakach. Przywódcy żydowscy wskazywali, że ostrzeżenie o skutkach okrucieństw i zbrodni może przerazić społeczeństwo niemieckie, zmusić je do wywarcia presji na kierownictwo polityczne Rzeszy i dowództwo niemieckiej armii i policji, spowodować w efekcie przerwanie akcji zagłady.

Prezydent USA Roosevelt sprzeciwił się uchyleniu decyzji Departamentu Stanu o ograniczeniu imigracji do USA ocalałych od zagłady uchodźców żydowskich. W taki to sposób zamknięto Żydom drogę do ocalenia na terytorium USA. Są liczne dowody na to, że Roosevelt poświęcał sprawie zagłady Żydów europejskich bardzo mało uwagi, że nie był zainteresowany informacjami o zagładzie, a swemu personelowi polecił kierowanie wszystkich spraw związanych z Holocaustem do Departamentu Stanu. Taką samą postawę zajmowała w owym czasie cała amerykańska władza wykonawcza. Nawet wówczas, kiedy Roosevelt interesował się działaniami na rzecz ratowania ofiar ludobójstwa niemieckiego, nie chciał ponosić z tego powodu żadnego ryzyka politycznego.

W grudniu 1942 roku, w dobie ogromnego wzmożenia przez Niemców masowej eksterminacji Żydów w Polsce, z wielkim trudem zgodził się na rozmowę z działaczami żydowskimi na temat tego, co działo się w Europie Środkowowschodniej, na temat eksterminacji. W okresie późniejszym odmawiał prośbom o kolejne spotkania i rozmowy na ten temat. W październiku 1943 roku, kiedy Niemcy wyrzynali resztki Żydów, Roosevelt opuścił Biały Dom, aby uniknąć spotkania z rabinami, którzy zamierzali ponowić prośby o ratunek dla jeszcze żyjących  Żydów.


Willy Grulka, w 1942 r. wspólnie z ukraińską policją aktywnie zajmował się wyniszczaniem polskiej inteligencji i duchowieństwa. Syn Niemki i Ukraińca z okolic Nowego Sącza


W świetle istniejących dowodów i bogatej dokumentacji nie ulega wątpliwości, że Departament Stanu USA nie był zainteresowany ratowaniem Żydów europejskich mordowanych przez Niemców i ich satelitów. Przeważała tam obojętność wobec Holocaustu. Wprawdzie Sekretarz Stanu Hull wydał publiczne oświadczenie potępiające niemieckie ludobójstwo dokonywane na Żydach, ale zarazem przejawiał minimalne zainteresowanie problemem zagłady, nie przypisywał większego znaczenia tej sprawie.

To właśnie funkcjonariusze Departamentu Stanu odcięli na początku roku 1943 dostęp do informacji o zagładzie, napływających od środowisk żydowskich w Szwajcarii. Ci sami funkcjonariusze odrzucili rumuńską ofertę uwolnienia 70 000 Żydów. Wspólnie z Brytyjczykami spowodowali fiasko konferencji bermudzkiej w 1943 roku, której oficjalnym celem było znalezienie sposobów na uratowanie od zagłady jak największej liczby Żydów. Fiasko tej konferencji oraz haniebny jej przebieg wywołały oburzenie całej społeczności światowej, potępiającej niemieckie ludobójstwo.

Istnieją dowody na to, że Departament Stanu świadomie zamknął obszar USA jako miejsce azylu dla ocalałych z zagłady Żydów i przyczynił się do tego, że państwa Ameryki Południowej poszły śladem USA.

Nie ulega wątpliwości, że nawet najbardziej zdecydowana akcja aliantów nie zdołałaby ocalić więcej niż jedną trzecią skazanych przez Niemców na zagładę. Ale solidne zaangażowanie się ze strony USA i Wielkiej Brytanii w akcję pomocy mogłoby zachować przy życiu blisko 2 miliony Żydów spośród 6 milionów wymordowanych.

Ameryka nie uczyniła w tej sprawie nic.

Związek Sowiecki, druga potęga militarna, polityczna i gospodarcza ówczesnego świata, pozostał bierny wobec zagłady Żydów europejskich. Stąd Żydzi nie mogli spodziewać się ratunku. Stalin był zdecydowanym antysemitą, nie tolerował Żydów. Był sprawcą zagłady wielu najwybitniejszych przedstawicieli tego narodu – uczonych, działaczy gospodarczych, kulturalnych, wybitnych twórców, dowódców wojskowych, dyplomatów, działaczy partyjnych. To z jego inicjatywy NKWD organizowało sfingowane procesy żydowskich lekarzy, agronomów, literatów, twórców kina i teatru sowieckiego.

 

Żadne kwoty pieniężne przekazywane przez Republikę Federalną Niemiec (nawiasem mówiąc nędzne), przez instytucje państwowe i pozarządowe, przez różne fundacje i stowarzyszenia, żadne świadczenia pieniężne przekazywane przez Niemców narodom przetrzebionym, wymordowanym przez regularną armię niemiecką – Wehrmacht (Gott mit uns na klamrach pasów!), przez Luftwaffe, formacje SS i kolaboranckie formacje wojskowe i policyjne, zwłaszcza ukraińskie, litewskie, łotewskie, nigdy nie zrekompensują tragedii i niewinnej krwi dziesiątków milionów ludzi wielu narodowości, wymordowanych w latach drugiej wojny światowej.


Masowe ludobójstwo Żydów


I chyba nigdy w przyszłości nie uda się nikomu usprawiedliwić świadomej i celowej bezczynności ze strony mocarstw Zachodu w sprawie ratowania życia 6 milionów Żydów europejskich i kilkuset tysięcy Romów. Prawdopodobnie nie uda się za pomocą krętactw, pseudohistorycznych argumentów i łgarstw dyplomatycznych uzasadnić rzekomej słuszności odmowy bombardowania tras kolejowych, którymi Niemcy – wojsko, SS, policja i kolejarze Deutsche  Reichsbahn – przewozili Żydów z Polski, Grecji, Francji, Holandii, Belgii, Austrii, Rumunii, Czechosłowacji do komór gazowych w Oświęcimiu, Bełżcu, Treblince, Sobiborze, Majdanku lubelskim.

O zagładzie Żydów europejskich – Polaków, Ukraińców, Białorusinów, Rosjan z rąk niemieckich świat zachodni, a zwłaszcza USA, kraje Ameryki Południowej, Australia, bardzo niewiele dotąd wiedzą. I nic nie wskazuje na to, że zechcą wiedzieć.

Przez kilkadziesiąt powojennych lat nie udało się niestety  nigdy skutecznie ścigać i osądzić chociażby najważniejszych zbrodniarzy wojennych – Niemców, Ukraińców, Litwinów, ?otyszy, Chorwatów. Wielu spośród nich znalazło schronienie i pomoc w zatrudnieniu w Anglii, USA, Brazylii, Chile, Paragwaju. W Kanadzie np. znaleźli schronienie i pomoc ze strony rządu najbardziej okrutni oprawcy polskiej ludności kresowej, członkowie tzw. Armii Powstańczej OUN.


Georg Hans Strunz pochodził z Olkusza, oficer policji porządkowej, od lipca do sierpnia 1941 r. uczestniczył w prześladowaniach polskich nauczycieli we Lwowie. W latach 1941-43 uczył we Lwowie ukraińskich policjantów technik sprawnej eliminacji Polaków i Żydów.


Fromme, podoficer SS. Od lipca do sierpnia 1941 r. wchodził w skład grupy operacyjnej, która przy udziale Ukraińców dokonywała aresztowań polskiej inteligencji we Lwowie. Szkolił ukraińską policję we Lwowie, Tarnopolu, Stanisławowie, Przemyślu.


W 60 lat po najbardziej krwawej w dziejach ludzkości wojnie należałoby uczciwie, odważnie określić postawy rządzących mocarstwami Zachodu w latach tej wojny wobec  braku z ich strony pomocy dla mordowanych 6 milionów Żydów europejskich. Należałoby choćby raz głośno powiedzieć, że winnymi zagłady 6 milionów Żydów i ponad 3 milionów Polaków byli nie tylko Niemcy, ich satelici i pomocnicy, ale również najwyżsi rangą przedstawiciele mocarstw Zachodu, ze strony których skazani na zagładę oczekiwali ratunku. Oczekiwali nadaremnie.

Autor jest historykiem i politologiem.