Heraldyka - Początki herbów rycerskich w Polsce

Autor: Marcin Hlebionek

   Gdy na zachodzie Europy w połowie XII w. kształtowała się heraldyka, a powstające we Francji trzynastowieczne kroniki wymieniały już po kilkadziesiąt herbów używanych przez szlachetnie urodzonych, w Polsce nie istniały jeszcze stylizowane znaki rycerskie. I owszem, poszczególni rycerze używali na pieczęciach, a być może i na tarczach czy chorągwiach, pewnych symboli. Nie możemy ich jednak, w myśl przytoczonej wcześniej definicji, nazwać herbami. Były to najczęściej różne układy kresek, pozbawione tarczy heraldycznej, a ryte bezpośrednio w polu pieczęci. Stąd pieczęcie właśnie są podstawowym źródłem dla historyków, zajmujących się początkami polskiej heraldyki. Najstarsza z nich, należąca do komesa Imbrama ze Strzegomia, syna Gniewomira, pochodzi zapewne jeszcze z końca XII stulecia. Znamy ją jednak z odcisku z 1239 r., kiedy to służyła synowi Imbrama Pawłowi. Według opisu Franciszka Piekosińskiego przedstawia ona: „niby dwie podkowy lub ucha kotłowe, jedno nad drugiem barkami na dół zwrócone, krzyżem pośrodku połączone”1. Późniejsza pieczęć Mikołaja Polaninowicza, pochodząca z dokumentu z 1220 r., w polu zawierała monogram IHC2.


 

Pieczęć Imbrama ze Strzegomia

 

Z tego samego roku pochodzą odciski pieczęci dwóch innych możnowładców: Marka, wojewody krakowskiego, przodka późniejszego rodu pieczętującego się herbem Gryf, przedstawiająca majuskulne uncjalne M z zaćwieczonym u góry krzyżykiem oraz komesa Budziwoja, wyobrażająca odwróconą literę N3. Podobne przykłady można mnożyć, tak bowiem wyglądały najstarsze znaki używane przez polskie rycerstwo.

Ich geneza jest dyskusyjna. Swego czasu karierę robiły teorie głoszące ich bezpośrednie pochodzenie od run (pogląd taki promował też często przywoływany tu Franciszek Piekosiński4), sarmackich tamg czy prasłowiańskich stanic5. Niekiedy też dopatrywano się w tych znakach, później przejętych przez herby, reliktów kultury dawnych Słowian6 czy śladów dawnej organizacji plemiennej7. Wreszcie w części z nich widziano stylizowane monogramy. Dziś jednak heraldycy nie wypowiadają się tak kategorycznie, pozostawiając kwestię ich pochodzenia otwartą.

 


Pieczęć Marka, wojewody krakowskiego, i podobne znaki na pieczęciach Marka II, także wojewody krakowskiego, Michała, kasztelana krakowskiego oraz Klemensa, kolejnego wojewody krakowskiego

 

Znakom tym daleko jeszcze było do funkcjonowania na zasadach podobnych do herbów: tylko nieliczne z nich były dziedziczne, choć zdarzały się przypadki przekazywania tłoku pieczętnego z ojca na syna. Miały one charakter przede wszystkim osobisty i nie wiemy, czy odgrywały jakąś rolę poza uwierzytelnianiem dokumentów. W literaturze przedmiotu zwane są one „znakami przedheraldycznymi”.

Polscy heraldycy długo nie mogli dojść do porozumienia w sprawie ich funkcjonowania. Franciszek Piekosiński utrzymywał, iż były to już herby, funkcjonujące jednak nieco inaczej niż w czternastym wieku. Inaczej Antoni Małecki, protagonista Piekosińskiego – w znakach tych widział jedynie symbole rozpoznawczo-własnościowe. I właśnie jego pogląd przyjął się w literaturze, z niewielkimi poprawkami wniesionymi przez Władysława Semkowicza, który stwierdził, iż prócz owych znaków kreskowych, osobisto-własnościowych, istniały także znaki wojskowe, pojawiające się na chorągwiach możnowładców, a zaczerpnięte często z bestiariuszy zachodnioeuropejskiej heraldyki, jak smoki, gryfy czy lwy8. Z tego twierdzenia wynikają dwa wnioski: po pierwsze elementy zachodnioeuropejskiej heraldyki musiały być już wówczas znane, po drugie zaś jej recepcja nastąpiła w momencie, gdy niektóre osoby czy rodziny dysponowały własnym znakiem przedherbowym. Rodzi się w związku z tym pytanie: dlaczego polskie rycerstwo tak długo „zwlekało” z przyjęciem znaków heraldycznych?

Wróćmy na chwilę do rozważań o początkach herbów europejskich. Jak pamiętamy, prócz tego, iż umożliwiały one szybką identyfikację rycerza na polu bitwy, stanowiły także symbol przynależności do rycerstwa, warstwy kształtującej się w opozycji do innych grup społecznych. Otóż w Polsce, w zależności od dzielnicy procesy, w wyniku których wytworzyła się ta warstwa społeczna, trwały od połowy XIII w. na Śląsku do połowy XIV w. na Mazowszu. W całym tym okresie rycerstwo nie było jeszcze stanem zamkniętym, a w źródłach od czasu do czasu pojawiają się tzw. milites creati, tj. osoby nie urodzone, a „uczynione” rycerzami. Wielu spośród tych ostatnich nie utrzymało zresztą swego wysokiego statusu i uległo pauperyzacji, podobnie jak inne, posiadające starszą metrykę, grupy wojów – np. panosze. Właśnie chęć ograniczenia dostępu do stanu rycerskiego dla ludzi niższego urodzenia powodowała, jak już wcześniej powiedziano, poszukiwania desygnatu przynależności stanowej. Gotowe wzorce takich znaków – herbów – przynieśli ze sobą przybysze z Zachodu, którzy pojawili się w Polsce na wezwanie władców zmierzających do reformy swych ziem. Najpierw pojawili się oni na Śląsku. Tam też widać najwcześniejszą recepcję  heraldyki zachodnioeuropejskiej.

 

 

Pieczęć śląskiego rycerza Zbrosława z lat 30. XIII wieku jest jednym z najstarszych, na ziemiach polskich, przykładów nawiązań do heraldyki zachodnioeuropejskiej

 

Jednak przyjęcie herbów nie odbyło się wprost, nie było jedynie przeniesieniem na rodzimy grunt zachodnich obyczajów. Fuzja heraldyki zachodnioeuropejskiej i miejscowej tradycji spowodowała, iż w Polsce herby funkcjonowały na innych zasadach niż w pozostałych państwach europejskich. Ogromną rolę w kształtowaniu się tej specyfiki odegrały silne wówczas więzi genealogiczne, rodowe. Opierały się one na świadomości pokrewieństwa, wspólnym prawie do ziemi, kulcie przodków, a także wzajemnych powinnościach członków rodu, jak wróżda (czyli obowiązek pomszczenia zabitego krewniaka) czy opieka nad nieletnimi. Właśnie na okres od połowy XIII w. przypada kształtowanie się polskich rodów rycerskich. Jak już wspomniano, proces ten w przypadku rodzin mniejszych sięgał głęboko w XIV w.9 Ówczesne rody były to organizmy krewniacze zwarte, o znacznej solidarności widocznej na niwie politycznej. Grupowały krewnych pochodzących często od jednego protoplasty, choć nie można wykluczyć, że czasem, szczególnie w przypadku rodów możnowładczych, trafiały w ich szeregi osoby uboższe, na zasadzie klienteli, a także blisko związani z daną rodziną powinowaci. Odwrotnie w przypadku rodów średnich i małych, które mogły się łączyć dla osiągnięcia pewnego celu politycznego. Wyróżnikiem tych właśnie wspólnot stały się przejęte pod wpływem kultury zachodniej herby10. Jedną ze specyficznych cech polskiej heraldyki rycerskiej jest fakt, że tak jak na Zachodzie herb należał do osób i rodzin, tak w Polsce to osoba czy rodzina należała  “do herbu”, tj. wspólnoty rodowej posługującej się takim samym znakiem. Powodowało to praktyczne konsekwencje dla naszej heraldyki. Przede wszystkim ograniczenie – w porównaniu z Europą Zachodnią – liczby herbów. W średniowiecznej Polsce naliczono około 270 herbów11, podczas gdy w średniowiecznej Francji były ich tysiące. I kolejna rzecz: widoczna początkowo tendencja do unifikacji znaku wewnątrz rodu, powodująca eliminację idywidualnych odmian.

Stąd też proces heraldyzacji polskiego rycerstwa musiał przebiegać nieco inaczej niż na Zachodzie. Zdaniem J. Łojki fazą przejściową od godeł osobistych,  służących tylko jednej osobie, do heraldycznych, używanych przez rodzinę bądź cały ród, było pojawienie się w jednej z gałęzi rodu znaków, wykazujących podobieństwo z późniejszym herbem12.

Spróbujmy prześledzić ten proces na podstawie kilku przykładów.

W 1259 r. Sławnik, protoplasta rodu Pałuków, użył pieczęci wyobrażającej w polu zwróconą w lewo siekierkę bojową, z obuchem wyciętym w dwa języczki Był to jeszcze niewątpliwie jego znak osobisty. Najstarsza zachowana pieczęć, przedstawiająca już herb całego rodu Pałuków, a należąca do Zbyluta kasztelana nakielskiego, jest o niemal sto lat późniejsza (pochodzi z 1343 r.), a wyobraża również zwróconą w lewo siekierkę, z krzyżykiem na obuchu. Po 1343 r. nie spotykamy na pieczęciach współrodowców Zbyluta innych znaków. Proces jego kształtowania się trwał niemal sto lat. Jednak to nie koniec ewolucji. Ponieważ w zjednoczonym królestwie ostatnich Piastów Pałukowie zaczęli tracić na znaczeniu, w odróżnieniu od używającego podobnego godła małopolskiego rodu Toporów, już w końcu XIV w. herb Pałuka zaczął upodabniać się do znaku używanego przez małopolskich możnowładców. Świadectwem tego procesu jest pieczęć należącego do rodu Pałuków Sędziwoja z Szubina z 1376 r. W konsekwencji herb Pałuka zanikł. Jak widać, wpływ na kształt herbów miały także czynniki koniunkturalne.

 


Ewolucja znaku Pałuków: [od lewej] pieczęć Sławnika (XIII w.), Zbyluta kasztelana nakielskiego (1343 r.), Sędziwoja z Szubina (1376 r.), nieznanego przedstawiciela rodu Toporów (XIV w.)


Znacznie bardziej skomplikowany był proces kształtowania się herbu Pomian. Pierwsze znane wizerunki znaków, używanych przez przedstawicieli tego kujawskiego rodu pochodzą z początków XIV w. W 1306 r. do dokumentu wystawionego dla cystersów z Byszewa przywiesili swe pieczęcie dwaj Pomianowie: bracia Chebda kasztelan kruszwicki oraz Imisław, kasztelan michałowski, obaj ze Służewa. Na jednej z nich – zapewne Chebdy – widnieje najstarszy wizerunek niemal klasycznego herbu Pomian, tj. żubrza głowa z mieczem. Na drugiej natomiast znak kreskowy przypominający odwróconą literę N, której wierzchołki i podstawę zdobią krzyżyki. Co więcej, niemal z tego samego czasu (1308 r.) pochodzi pieczęć innego Pomiana, z tej samej, służewskiej gałęzi rodu, mianowicie Bronisza, wojewody brzeskiego. Jego sigillum zawiera trzy tarcze. Pierwsza z nich przedstawia znak kreskowy analogiczny jak na pieczęci Imisława, druga dwa półksiężyce, trzecia natomiast hełm z pióropuszem. Zdaniem J. Bieniaka, ów powtarzający się znak kreskowy to najstarsze, przedheraldyczne znamię Pomianów ze Służewa. Dwa pozostałe – żubrza głowa i dwa półksiężyce stanowią przykład poszukiwań heraldycznych w obrębie rodziny. Zwycięsko wyszedł z nich herb zawierający żubrzą głowę, co poświadczają pieczęcie Chebdy młodszego ze Służewa, syna wspomnianego już wojewody brzeskiego Bronisza z lat trzydziestych i czterdziestych XIV w.13

 

 

Pieczęć Imisława, kasztelana michałowskiego, brata Chebdy, przedstawiciela rodu Pomianów

 

Zwycięstwo godła przedstawiającego żubrzą głowę z mieczem w obrębie jednej rodziny nie oznaczało jednak przyjęcia tego znaku przez cały ród. Jeszcze w 1376 r. niewątpliwi współrodowcy Służewskich: Jasiek z Komierowa i Mikołaj z Lipia, rodzeni bracia, wraz z bratem stryjecznym Bogusławem z Obodowa, opieczętowali inny dokument dla klasztoru byszewskiego. Na pieczęciach Mikołaja i Bogusława, a więc braci stryjecznych, znajdowała się, znana nam już, żubrza głowa. Natomiast Jasiek Komierowski użył jako swego znaku gwiazdy. Różnica znaku zachodziła więc między rodzonymi braćmi!

Jak domyśla się J. Bieniak,  gwiazda stanowiła przejściowe godło rodzinne Komierowskich, konkurencyjne wobec żubrzej głowy Służewskich, zresztą wyraźnie przegrywające. Być może pieczęć Jaśka została odziedziczona przezeń po ojcu. Przyjęcie godła Służewskich przez komierowską linię rodu zbiegło się z okresem największych wpływów politycznych Chebdy młodszego ze Służewa. Zapewne to pod jego wpływem doszło do przyjęcia przez współrodowców wspólnego znaku.

 

 

Herb Pomian [drugi z prawej], na fryzie heraldycznym z klasztoru lądzkiego. 2. poł. XIV w.

 

Jeszcze inaczej wygląda historia godła małopolskiego rodu Lisów. Utrzymał on godło kreskowe – podwójny krzyż ze strzałą, pojawiający się na Śląsku już w trzecim dziesięcioleciu XIII wieku. Pierwotnie był on używany przez możnych panów z Wierzbna na Śląsku, na których pieczęciach utrzymał się on do początków XIV w. Jednak od połowy trzynastego stulecia możni śląscy zaczęli pieczętować się także innym znakiem: sześcioma liliami przedzielonymi poziomym pasem, które to godło z czasem stało się dominujące. Znak kreskowy przetrwał jednak w Małopolsce, gdzie poświadczony jest od drugiego dziesięciolecia XIV w. Być może odmiana godła miała podkreślić odrębność terytorialną śląskich możnowładców. Nie koniec to jednak zawirowań wokół godła małopolskich Lisów. Otóż wiemy, że w 1306 r. przedstawiciel tego możnego rodu Pakosław z Mstyczowa dysponował pieczęcią wyobrażającą gryfa. Jednak na nagrobku tego rycerza, zachowanym w klasztorze w Jędrzejowie, znajduje się tarcza z „klasycznym” herbem Lis. Zapewne użycie na pieczęci gryfa było próbą „europeizacji” godła, która nie zyskała, jak w poprzednich przypadkach, akceptacji współrodowców.

 

 

Herb Lis na pieczęciach panów z Wierzbna oraz małopolskiego rycerza Piotra z Gniewęcina

 

Zjawisko niezdecydowania heraldycznego, którego przykłady wyżej, przejawiające się w dylemacie: przy której wersji godła pozostać, dotyczyło nie tylko rycerstwa. Bardzo często spotykamy się z nim nawet wśród książąt piastowskich, poszukujących osobistego znaku. Przemysł I, książę Wielkopolski, w czasie swego panowania posiadał kilka tłoków pieczętnych, na których ukazywano go z różnymi godłami na tarczach. Pierwotnie używał, tak jak ojciec – Władysław Odonic, orła, później lilii heraldycznych, pasów, wreszcie lwa. Podobnie jego syn, książę, a później król Przemysł II, dość długo wahał się pomiędzy orłem a lwem, używanym także przez jego stryja Bolesława Pobożnego.

 

 

Pieczęcie księcia Przemysła I

 

Zdaniem heraldyków przechodzenie od znaków osobistych do herbów dokonywało się dwiema drogami: bądź to poprzez przekształcenie dawnego przedherbowego znaku i nadanie mu postaci w pełni przedmiotowej, bądź też przez odrzucenie dawnego godła i przyjęcie nowego znaku. Przykładem pierwszego rozwiązania może być herb Pobóg, który pierwotnie pojawia się  – w połowie XIII wieku – na pieczęciach Mściwoja i jego syna Mikołaja jako znak kreskowy: krzyż położony na półpierścieniu, by w drugiej połowie XIV wieku przybrać formę krzyża na podkowie. Z drugim rodzajem przemian mamy do czynienia choćby w przypadku Pomianów. Próbą pójścia „drugą drogą” było też nieudane przedsięwzięcie Pakosława z Mstyczowa. Lisowie pozostali zresztą przy starym godle, wybierając tym samym trzecie rozwiązanie.

Nauka wyróżniła dwa rodzaje polskich herbów rycerskich: zachodnioeuropejskie i rodzime. Ten drugi rodzaj to właśnie herby, w których, podobnie jak w przypadku Lisa, nie doszło do większych zmian w porównaniu z godłem kreskowym. „W końcu XIII w. kreskowe godła jednych rodów i zachodnie innych pełniły już zapewne analogiczną rolę” uważa J. Bieniak14. Dopiero następne dziesięciolecia przyniosły wzrost liczby drugiego rodzaju herbów, zresztą kosztem pierwszych.

Wybór godła nie kończył zresztą procesu tworzenia się herbu. Równolegle kształtowały się jego barwy, przez pewien czas służące zapewne jako wyróżnik terytorialnego pochodzenia rodziny. Bardzo skomplikowanym procesem było także kształtowanie się nazwy herbu, często różnej w różnych dzielnicach. Te długotrwałe przemiany spowodowały, mimo że polskie herby spotykamy w herbarzach zagranicznych, a przy dworze Władysława Jagiełły działali heroldowie, to najstarszy polski herbarz powstał dopiero w połowie XV stulecia, pod piórem znakomitego historyka Jana Długosza. Jego Klejnoty na długo zaważyły na kształcie polskiej heraldyki.

 

 

Czternastowieczna ilustracja do Legendy św. Jadwigi, ukazująca bitwę pod Legnicą oddaje realia swych czasów: większość śląskich rycerzy posiada na tarczach herby



1 F. Piekosiński, Pieczęcie polskie wieków średnich,  Kraków 1896, s. 36.

2 Ibidem, s. 58.

3 Ibidem, s. 57.

4 Ibidem; idem, Heraldyka polska wieków średnich, Kraków 1896; 1901.

5 P. Dudziński, Alfabet heraldyczny,  Warszawa 1997, s. 208–220.

6 M. Cetwiński, M. Derwich, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1987;  M. Cetwiński, Hieroglify kultury słowiańskiej. Heraldyka w poglądach Zoriana Dołęgi Chodakowskiego, Genealogia 2, Wrocław 1992.

7 P. Dudziński, op.cit.,  s. 220.

8 J. Bieniak, Heraldyka polska przed Długoszem, [w:] Sztuka i ideologia XV w., pod red. P. Skubiszewskiego, Warszawa 1978, s. 187.

9  J. Bieniak, Rody rycerskie jako czynnik struktury rycerskiej w Polsce, [w:] Polska w okresie rozdrobnienia feudalnego, pod red. H. Łowmiańskiego, Wrocław 1973, s. 171 i n.

10 Szeroko  ibidem, passim; idem, Jeszcze w sprawie genezy rodów rycerskich w Polsce, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, t. V, Warszawa 1992, passim.

11 J. Szymański, Herbarz średniowiecznego rycerstwa polskiego, Warszawa 1993, s. 5.

12 J. Łojko, Średniowieczne herby polskie, Poznań 1985, s. 56.

13 J. Bieniak, Heraldyka polska..., s. 189.

14 J. Bieniak, Heraldyka polska..., s. 192.


Podziel się: