Einsatzgruppen - czołowa formacja hitlerowskiego ludobójstwa

Autor: Ryszard Nazarewicz

„Nigdy jeszcze nie postawiono przed sądem 23 ludzi, którzy by odpowiadali za wymordowanie przeszło miliona swoich bliźnich” – z wyroku Amerykańskiego Trybunału Wojskowego w Norymberdze (Fall 9 – kwiecień 1948)

 

Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei – tę nazwę przywódcy hitlerowskich Niemiec nadali specjalnej formacji stworzonej przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt), składającej się z oddziałów przeznaczonych do „zwalczania na  zapleczu wojsk działających w kraju nieprzyjacielskim wszelkich elementów wrogich Rzeszy i antyniemieckich”. Takie zasady określiły wytyczne dla tej formacji ustalone przez Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych Wehrmachtu (OKH – szef gen. Walther von Brauchitsch) oraz szefa Sicherheitspolizei i SD (policji i służby bezpieczeństwa) i jednocześnie szefa Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) SS-Obergruppenführera Reinharda Heydricha 31 lipca 1939 roku, a więc na miesiąc przed najazdem na Polskę. Z innych dokumentów tych instytucji, a także z wypowiedzi Hitlera, marszałka Wilhelma Keitla i innych wodzów III Rzeszy wynikało, że do głównych zadań tworzonych Einsatzgruppen miało należeć zabijanie Polaków i Żydów, a zwłaszcza inteligencji. Służyły temu również opracowane przez RSHA, a uzupełniane przez volksdeutschów z prohitlerowskich organizacji działających w Polsce,   listy proskrypcyjne osób, które należało uwięzić w pierwszej kolejności.

Plany władców III Rzeszy wobec ludności Polski skonkretyzował Hitler na naradzie w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939, stwierdzając między innymi, że „rozwiązanie kwestii wschodniej” wymaga zniszczenia Polski. Dla uzyskania potrzebnej Niemcom przestrzeni życiowej (Lebensraum) niezbędna jest „fizyczna zagłada ludności pochodzenia polskiego, aby tego dokonać, Wehrmacht musi być bezlitosny”.

Przywódcy Niemiec hitlerowskich swoich dalekosiężnych planów oczywiście nie ogłaszali. Ich  realizację miało ułatwić utrzymywanie przeznaczonych na zagładę narodów w nieświadomości ich przyszłego losu, co do pewnego czasu się udawało. Niemniej jednak bardziej  dalekowzroczni politycy polscy, od dawna i głębiej rozumiejący istotę faszyzmu i rasistowskiej doktryny hitleryzmu, wskazywali na rozmiary niebezpieczeństwa grożącego społeczeństwu polskiemu i całej ludzkości. Potwierdzeniem ich przestróg okazały się już pierwsze działania hitlerowskich najeźdźców we wrześniu 1939 roku – wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej jako formy zemsty na bezimiennych mieszkańcach za straty, jakie najeźdźcy ponosili z rąk bohatersko broniących się wojsk polskich, brutalny  stosunek do ludności cywilnej i mordowanie jej pod byle jakim pretekstem, jak np. w Warszawie. Realizację tych planów powierzono zarówno Wehrmachtowi, jak i specjalnym ruchomym jednostkom policyjno-gestapowskim – Einsatzgruppen – grupom operacyjnym (dalej w skrócie EGr.).

W ostatnich dniach sierpnia 1939 utworzono w Wiedniu, Opolu, Wrocławiu, Drawsku i Olsztynie 5 Grup Operacyjnych (Einsatzgruppen), którym nadano oznaczenia od I do V i przydzielono do poszczególnych dowództw armii uderzających na Polskę. Na ich czele stali kolejno: SS-Brigadeführer Bruno Streckenbach, SS-Obersturmbannführer Emanuel Schäfer,   SS-Brigadeführer Lotthar Beutel, SS-Obersturmbannführer Hans Fischer i SS-Brigadeführer Ernst Damzog. Przeważnie byli to wysokiej rangi członkowie SS, szefowie policji bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – Sipo) i tajnej policji państwowej – gestapo – w poszczególnych prowincjach III Rzeszy. Einsatzgruppen liczyły wtedy w sumie ok. 3000 ludzi – funkcjonariuszy Sipo, gestapo, policji kryminalnej (Kripo) i SS, a później także miejscowych hitlerowców. Formacjom tym, które określa się niekiedy jako „bataliony” lub „brygady śmierci”, nadano kryptonim „Tannenberg”, co miało symbolizować niemiecki odwet za  klęskę  pod Grunwaldem w 1410 roku.

Te oddziały śmierci posuwały się w głąb Polski zaraz po oddziałach Wehrmachtu. Terenem ich działania było Krakowskie (EGr. I), Częstochowa i Radom (EGr. II), Pomorze i Białostockie (EGr. III), Kępno, Kalisz, ?ódź (EGr. IV), płn. Mazowsze (EGr. V). Ponadto 3 września Himmler powołał do działania na Śląsku grupę operacyjną i specjalnego przeznaczenia (Einsatzgruppe zur besonderen Verwendung) pod dowództwem SS-Obergruppenführera Udo von Woyrscha (prezydenta policji w Gliwicach), a 12 września we Frankfurcie nad Odrą Einsatzgruppe VI pod dowództwem SS-Oberführera Ericha Naumanna celem działania w Wielkopolsce. Einsatzgruppen składały się z szeregu mniejszych grup  (Einsatzkommando i Sonderkommando – w skrócie EK i SK), ale niektóre z nich działały samodzielnie, np. Einsatzkommando 16 dowodzone  przez szefa gestapo w Gdańsku Rudolfa Trögera, obejmujące tereny polskiego Wybrzeża i Pomorza Gdańskiego.

Na podstawie decyzji Hitlera Einsatzgruppen oraz szefowie wkraczających do Polski innych jednostek policyjnych mieli prawo do natychmiastowego – nawet bez wprowadzonych jednocześnie policyjnych sądów doraźnych – rozstrzeliwania na miejscu wszystkich podejrzanych o stawianie oporu, tzw. insurgentów. W praktyce rozstrzeliwano wszystkich Polaków podejrzanych o wrogość wobec Niemców, a także Żydów. Jak obliczono, we wrześniu 1939 r. przeprowadzono 522 egzekucji, w których uśmiercono 11 000 osób, a w paź­dzierniku w 99 egzekucjach 4200 osób. Według dokładnych obliczeń ofiarami Einsatzgruppen, a także Wehrmachtu i policyjnych sądów doraźnych padło 16 336 osób cywilnych, Polaków i Żydów, w tym obrońcy Śląska, Poczty Gdańskiej, mieszkańcy Bydgoszczy, gdzie Einsatzgruppe I rozstrzelała ok. 400 Polaków, Częstochowy, gdzie 3 i 4 września zamordowano 277 osób, w tym 25 kobiet i 8 dzieci. W Złoczewie (Sieradzkie) zabito ok. 200 Żydów, pod Pułtuskiem 80, w Przemyślu 600. Rozstrzeliwań Żydów dokonywano m.in. na podstawie rozkazu Heydricha z 21 września 1939, w którym nakreślił perspektywę „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej (Endlösung)”, realizowaną później. Niemały udział w tych zbrodniach miały formacje tzw. samoobrony (Selbstschutz), złożone ze zhitleryzowanych volksdeutschów, ściśle powiązane z Einsatzgruppen.

Już w czasie pierwszych dni wojny władcy III Rzeszy nakazali zniszczenie polskiej warstwy kierowniczej, m.in. 8 września 1939 Heydrich stwierdził na naradzie personelu kierowniczego Sipo i SD: „Przodujące warstwy ludności w Polsce winny być w miarę możliwości unieszkodliwione. Pozostałe, niższe warstwy ludności nie otrzymają specjalnych szkół, i zostaną w jakiejś formie dyskryminowane”. W tym celu szefowie Einsatzgruppen mieli sporzą­dzić dodatkowe listy proskrypcyjne Polaków uznanych za „warstwę kierowniczą” do likwidacji do dnia 1 listopada 1939, co Heydrich powtórzył na  odprawie 16 października. Znalazło to wyraz w tzw. akcji A–B (Allgemeine Befriedungsaktion), której ofiarą padło kilka tysięcy przedstawicieli polskiej inteligencji.

Akcję tę – rozpoczętą przez Einsatzgruppen – kontynuowały stacjonarne urzędy, komendy i placówki Sicherheitspolizei i SD (w ich składzie główną rolę odgrywało gestapo), które kontynuowały działalność i przejęły kadry Einsatzgruppen i podległych im oddziałów, już po formalnym zakończeniu ich funkcji, na podstawie rozkazu Heydricha z 20 listopada  1939. Wynikiem tej akcji było kilkadziesiąt tysięcy ofiar do końca 1939 roku. Jak podał szef zachodnioniemieckiej centrali dla zbadania zbrodni III Rzeszy dr Adalbert Rückerl – było ich 60–80 tysięcy.

Za formalną aprobatą Hitlera, w wyniku takich i innych działań ludność okupowanej Polski miała przekształcić się w „pozbawiony przywództwa lud roboczy”,  który „będzie corocznie dostarczać Niemcom robotników sezonowych i robotników do specjalnych przedsięwzięć (drogi, kamieniołomy, budowle)”.

Jak stwierdził Heydrich w swym późniejszym sprawozdaniu dla Himlera z 2 lipca  1940 roku, Einsatzgruppen „na podstawie uprzednio przygotowanych danych przeprowadzały aresztowania, konfiskaty i zabezpieczenie ważnego materiału politycznego, zadając silne ciosy wrogom Rzeszy spośród emigracji, żydostwa, przeciwnikom polityczno-kościelnym, jak również II i III Międzynarodówce”.

Przytoczono tu tylko niektóre dane z dokumentacji znajdującej się w Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, częściowo opublikowane m.in. przez Kazimierza Leszczyńskiego w 1971 r. w Biuletynie GKBZHwP (t. XXII).

Decyzją Hitlera Wielkopolskę, Pomorze, Śląsk i Zagłębie, dużą część ziemi łódzkiej i Mazowsza inkorporowano do Rzeszy. Po wysiedleniu stąd Polaków miały się one stać krajem czysto niemieckim. Z reszty ziem Polski Centralnej i Południowej (ziemie wschodnie zająłby wówczas Związek Radziecki) utworzono tzw. Generalne Gubernatorstwo (GG), którego wielkorządcą Hitler mianował Hansa Franka.

Wytyczną dla utworzonego na bazie Einsatzgruppen aparatu policyjno-gestapowskiego działającego w okupowanej Polsce  było m.in. przemówienie Himmlera wygłoszone 15 marca 1940 r.: „głównym i najważniejszym zadaniem jest wykrycie wszystkich przywódców polskich, aby można było ich unieszkodliwić. [...] Fachowców pochodzenia  polskiego wykorzysta się w naszym przemyśle wojennym. Potem znikną wszyscy Polacy ze świata. [...] Głównym zadaniem jest zniszczenie wszystkich Polaków [alle Polen zu vernichten]”. Miało również nastąpić „całkowite wygaśnięcie pojęcia Żydów”. Na podstawie tych i wielu innych wytycznych i rozkazów metodą działania przekształconego z Einsatzgruppen aparatu Sipo i SD stały się masowe aresztowania Polaków i Żydów, mordowanie zakładników i tysięcy innych niewinnych ludzi, akcja masowych wysiedleń połączonych ze znęcaniem się i grabieżą dobytku, polowań na ludzi do pracy niewolniczej w Niemczech, segregacji rasowej, zakładania gett i wyniszczania ludności żydowskiej. Terror, tj. działania wzbudzające powszechne zastraszenie i grozę, stał się podstawową metodą polityki okupantów hitlerowskich w Polsce, ich głównym sposobem rządzenia. W stosunku do narodów podbitych spełniał on różnorakie funkcje, przede wszystkim zaś doraźną funkcję eksterminacyjną.

Równolegle przygotowywano w RSHA dalekosiężne plany eksterminacji narodu polskiego w oparciu na idei Hitlera wyrażonej m.in. w Obersalebergu 22 sierpnia 1939. Jeszcze przed uderzeniem na ZSRR Hitler zapowiedział Hansowi Frankowi, iż „z Polski uczyni w ciągu 15–20 lat kraj czysto niemiecki”.

W okresie największych sukcesów niemieckich, w drugiej połowie 1941 i w 1942 r. w wydziale III B RSHA pracowano nad kolejnymi wersjami planu pod nazwą Generalplan Ost. Według wariantu tego planu z kwietnia 1942 r. 80–85% Polaków, 75% Białorusinów, 65% Ukraińców i innych Słowian – ogółem 31 milionów ludzi – miało zostać przesiedlonych na Syberię, pozostałych zaś –14 milionów – miano wymordować lub zgermanizować.

Terytoria opróżnione po wysiedleniu Polaków i innych narodów słowiańskich miano zasiedlić przez Niemców. Gdyby okazało się ich zbyt mało, na tych przestrzeniach miano osiedlić także Duńczyków, Norwegów, Holendrów i przedstawicieli innych narodów germańskich,   a  po  zwycięstwie Niemiec  także Anglików.          Natomiast wszystkich Żydów miano „wyeliminować” jeszcze w czasie wojny, przed spodziewanym zwycięstwem Niemiec, w ramach tzw. ostate­cznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Projekt ten, obejmujący wszystkie kraje europejskie okupowane lub będące pod wpływem Niemiec, został przestawiony przez władze III Rzeszy 20 stycznia 1942 w Wannsee pod Berlinem na konferencji z udziałem przedstawicieli 21 państw związanych z III Rzeszą lub zależnych od niej. Z niemiecką dokładnością ustalono plan wymordowania 11 milionów żyjących tam jeszcze mężczyzn, kobiet i dzieci pochodzenia żydowskiego. Obecny tam przedstawiciel rządu GG z Kra­kowa, sekretarz stanu dr Josef Bühler plan ten nie tylko akceptował, lecz domagał się jak najszybszej eliminacji Żydów z GG, gdyż – jego zdaniem – Żydzi stanowią tam duże niebezpieczeństwo jako nosiciele epidemii i pokątni handlarze.       

Wstępem do tego miała być segregacja „rasowa”, mająca na celu izolowanie od społeczeństwa polskiego ludzi uznanych przez władze hitlerowskie za Żydów, niezależnie od ich narodowości i wyznania, tylko na podstawie przynależności religijnej ich przodków. Osadzono ich w zamkniętych dzielnicach, gdzie poddawano ich stopniowemu unicestwianiu przez głód i choroby przy jednoczesnym niszczeniu ich odporności psychicznej i aktywności życiowej.

Dotychczasowy sposób zabijania przez masowe rozstrzeliwanie postanowiono zastąpić metodami „przemysłowymi” przez wytrucie ludzi w komorach gazowych. Już 8 stycznia 1942 rozpoczął działanie obóz śmierci w Chełmnie nad Nerem, 17 marca w Bełżcu, od kwietnia w Sobiborze, od czerwca w Treblince oraz komory gazowe we wcześniej zorganizowanych obozach Auschwitz-Birkenau (w Oświęcimiu), Majdanku i innych. W okresie sukcesów niemieckich na froncie wschodnim w 1942 r. zginęły w komorach gazowych ok. 2 miliony obywateli polskich oraz innych krajów, przede wszystkim Żydów, a także 26 tysięcy Cyganów. Pozostawionych na razie przy życiu ok. 350 tysięcy Żydów w gettach szczątkowych i specjalnych obozach pracy SS niemal całkowicie wymordowano w latach 1943–1944. Wojnę przeżyło ok. 120 tysięcy, głównie przy pomocy Polaków, którzy czynili to mimo śmiertelnego zagrożenia. Ocalało też ok. 20 tysięcy Cyganów, głównie dzięki ucieczkom do Węgier i Rumunii.

Nasilenie terroru w stosunku do ludności polskiej, szerokie zastosowanie metody publicznych egzekucji zbiorowych, których ofiarą padali często ludzie przypadkowo schwytani na ulicach, w domach,  kościołach itp., fala obław, polowań na ludzi, masowa grabież mienia i żywności – wszystko to umacniało w społeczeństwie polskim świadomość zagrożenia zagładą i konieczności zbrojnej samoobrony. Los Żydów przekonywał, iż przywódcy Rzeszy Niemieckiej zdolni są do dokonania masowego mordu na całych narodach, w zależności od odpowiednich warunków politycznych i technicznych, rezygnując przy tym nawet z dotychczasowych korzyści ekonomicznych płynących z niewolnictwa. 

Przekonanie to stało się bodźcem do powstania w Polsce szerokiego ruchu antyhitlerowskiego – ruchu oporu, przejawiającego się w różnych strukturach organizacyjnych i różnych formach, takich jak opór cywilny, sabotaż, a zwłaszcza walka zbrojna, która okazała się najbardziej skutecznym sposobem przeciwstawiania się terrorowi i ludobójczym planom okupanta. Wykazała to m.in. kontrakcja polskich organizacji wojskowych na prowadzoną w okrutnej formie akcję wysiedleńczą na Zamojszczyźnie, która miała zapoczątkować uczynienie z Generalnego Gubernatorstwa „niemieckiego obszaru osiedleńczego”.

Potwornej fali zbrodni hitlerowskich nie mogły zahamować oświadczenia, odezwy i groźby rządów państw koalicji. Rządowi gen. Sikorskiego udało się po czterech miesiącach starań uzyskać ogłoszenie w kwietniu 1940 roku wspólnej odezwy rządów Anglii, Francji i Polski „Do sumienia Świata”, piętnującej zbrodnie dokonane w Polsce i zapowiadającej odpowiedzialność za to władz Rzeszy. Władze te, rozzuchwalone sukcesami swej armii i podbojami kolejno Danii, Norwegii, Belgii, Holandii, Francji, a później Jugosławii i Grecji – zlekceważyły te ostrzeżenia i protesty. Przygotowywały też następne wielkie uderzenia na Związek Radziecki, w którym specjalne, ludobójcze działania miały wykonać ponownie utworzone brygady śmierci Einsatzgruppen.

Hitlerowskiej polityce terroru i ludobójstwa i przeciwdziałaniu jej przez polski ruch oporu poświęcono setki prac naukowych (z fundamentalnymi pracami prof. Czesława Malajczyka na czele) oraz tysiące różnego rodzaju publikacji książkowych i prasowych. Szersze niż skrótowe omówienie tych problemów wykraczałoby poza ramy niniejszej publikacji.

Sukcesy wojenne Niemiec, ich kolejne podboje w Europie, przy stosunkowo niewielkim nasileniu oporu zbrojnego w krajach podbitych, rozzuchwalały przywódców III Rzeszy i sprzyjały snuciu i po części także realizowaniu przez nich planów panowania nad światem i zniszczenia opornych i niepożądanych narodów i społeczeństw.


Egzekucja przeprowadzona przez pododdział Einsatzgruppen po wkroczeniu Wermachtu. 1939 r.


W grudniu 1940 roku Hitler podjął decyzję o uderzeniu na Związek Radziecki. 18 grudnia Naczelne Dowództwo Wehrmachtu (OKW) rozpoczęło przygotowania do tego w postaci planu „Barbarossa”. Celem tego i innych planów agresji było militarne podbicie tego państwa, rozczłonkowanie go i skolonizowanie. Ludność zajmowanych terenów miała stanowić rezerwuar sił roboczych dla Rzeszy Niemieckiej, a znaczna jej część miała zostać fizycznie zniszczona.

Realizacja takich i innych „zadań specjalnych” została powierzona zgodnie z dyrektywą szefa OKW feldmarszałka Wilhelma Keitla z 13 marca 1941 r. „führerowi” SS i policji niemieckiej Heinrichowi Himmlerowi i podporządkowanym mu formacjom, z RSHA na czele. 25 marca 1941 r. doszło do porozumienia szefa RSHA Heydricha z Naczelnym Dowództwem Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres – OKH) o współdziałaniu ich formacji przy wykonywaniu „zadań specjalnych” po wkroczeniu na zajmowane tereny ZSRR. Zgodnie z tym porozumieniem do poszczególnych Grup Armii zostały przydzielone ruchome Grupy Operacyjne (Einsatzgruppen) policji bezpieczeństwa w sile 800–1200 ludzi – gestapowców, żandarmów, policjantów itp., dzielące się na Oddziały Operacyjne (Einsatzkommando – skrót EK lub EKDO) i Oddziały Specjalne (Sonderkommando – SK), których łącznie było 18.

I tak: do Grupy Armii „Północ” dowodzonej przez feldmarszałka Wilhelma von Leeba, mającej uderzyć na kraje bałtyckie i Leningrad została przydzielona EGr. A z SS-Brigadeführerem Walterem Stahleckerem na czele. Gdy zginął z rąk partyzantów 23 marca 1942 r., jego następcą został SS-Standartenführer Heinz Jost.

Do grupy Armii „Środek” feldmarsz. Fedora von Bocka nacierającej na Białoruś i Moskwę przydzielono EGr. B, dowodzoną przez SS-Gruppenführera Artura Nebe.

Do Grupy Armii „Południe” feldmarsz. Gerda von Rundstedta przydzielono EGr. C na czele z SS-Brigadeführerem Otto Raschem. Miała ona działać na Ukrainie. Natomiast południową część Ukrainy oraz Krym po północny Kaukaz miała „oczyścić” EGr. D na czele z SS-Gruppenführerem Otto Ohlendorfem, przydzielonym początkowo do 11 Armii.

Specjalnym rozkazem Himmlera utworzono szereg dalszych oddziałów specjalnych spośród sił policyjno-gestapowskich działających dotąd w Generalnym Gubernatorstwie i Prusach Wschodnich; i tak np. do Białegostoku, natychmiast po zdobyciu tego miasta, skierowano EK złożone z 50 warszawskich gestapowców dowodzonych przez SS-Obersturmführera Wofganga Birknera. Do Lwowa udało się 150 gestapowców sformowanych w Krakowie pod dowództwem komendanta policji bezpieczeństwa i SD w GG SS-Oberführera Eberharda Schöngartha, a 30 gestapowców z Lublina udało się na Wołyń. Ponadto do zachodniej części Litwy, tj. do Kłajpedy, Kretyngi i Połągi udała się Grupa Specjalna z Olsztyna i Tylży, a także z wcielonych w 1939 r. do Rzeszy Suwałk, która rozpoczęła akcję od Augustowa.

Grupy te działały przez kilka tygodni, po czym większość z nich wróciła na tereny swojej wcześniejszej działalności. Ich dzieło przejęły w całości sformowane centralnie Einsatzgruppen.

Koncepcja Einsatzgruppen oparta była na wypróbowanych w Polsce metodach działania i kadrach, z tym że ich działalność terrorystyczna miała uzyskać znaczne rozwinięcie w postaci masowych rozstrzeliwań ludzi uznanych przez nich za komunistów, inteligencji oraz wszystkich Żydów.

W maju i czerwcu 1941 przeszkolono kadrę dowódczą Einsatzgruppen w Pretzsch nad ?abą i Düben w Saksonii. Instruowali ich Heydrich i szef personalny RSHA Streckenbach. Wskazówką dla ich działalności eksterminacyjnej w stosunku do ludności cywilnej i jeńców wojennych były m.in. wytyczne OKW z 19 maja 1941. Zaczynały się od słów: „Bolszewizm jest śmiertelnym wrogiem narodu niemieckiego […] Walka z nim wymaga bezwzględnego i energicznego działania przeciwko bolszewickim agitatorom, dywersantom, sabotażystom, Żydom i doszczętnego wytępienia wszelkiego oporu – czynnego lub biernego”.

Aparat propagandowy Goebbelsa zapewniał odpowiednie uzasadnienie dla mordów dokonywanych na ludności cywilnej i jeńcach. Goebbels nazwał Rosjan „zbiorowością zwierzęcą”, a Żydów „podludźmi” (Untermenschtum). Armię Czerwoną przedstawiono jako „czerwone hordy z azjatyckich stepów” lub „ludzkie stada”, komunistów zaś jako „zbrodniarzy i zbór żydowski”, który należy zgładzić.

Wyszkolenie przyszłych masowych morderców i nasycenie ich odpowiednią propagandą przyniosło wkrótce straszliwe rezultaty. Ich odbiciem są sprawozdania zbiorcze sporządzane w RSHA na podstawie meldunków poszczególnych Einsatzgruppen, pod nazwą Ereignismeldungen UdSSR (meldunki o wydarzeniach dot. ZSRR), rozsyłane według rozdzielnika w 50 egzemplarzach m.in. dla Himmlera, Heydricha, dowódców SS i policji w prowincjach Rzeszy i krajach przez nie okupowanych. Zachowane są w Archiwum Federalnym (Bundesarchiv) w Koblencji. Jest tam 195 raportów zbiorczych na 2579 kartach datowanych od 23 czerwca 1941 do 24 kwietnia 1942, rozsyłanych początkowo codziennie, a później co 2–3 dni.

Od 1 maja 1942, gdy ruchome Grupy Operacyjne przekształciły się w stacjonarne komendy Sipo i SD, ich raporty zbiorcze z okupowanych obszarów na wschodzie (Meldungen aus den besetzten Ostgebieten) rozsyłano co tydzień. W Koblencji jest 55 takich raportów, liczących 1668 kart. W sumie więc trzeba było przejrzeć 4247 kart. Jest oczywiste, że w niniejszej  publikacji – zgodnie z jej tytułem – można było tylko krótko zrelacjonować ten zasób dokumentów i przytoczyć niektóre fragmenty o działalności Einsatzgruppen.

Innym istotnym źródłem jest wyrok w procesie Einsatzgruppen przed amerykańskim Sądem Wojskowym w Norymberdze, odbytym pomiędzy 25 lipca 1947 i 10 kwietnia 1948, opublikowany w opracowaniu Kazimierza Leszczyńskiego i Siegmara Quilitzscha w 1963 r. w Berlinie pt. Fall 9 i w tymże roku w Polsce w opracowaniu i tłumaczeniu Szymona Datnera, Janusza Gumkowskiego i Kazimierza Leszczyńskiego w XIV tomie Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.

Lektura tych dokumentów musi wstrząsnąć każdym, kto je czyta. Sędziowie amerykańscy stwierdzili wówczas: „Mamy tu do czynienia z udziałem w zbrodni o niespotykanej nigdy dotąd brutalności i o takim niepojętym okrucieństwie, że umysł wzdraga się przed wyobrażeniem sobie tego, a wyobraźnia zawodzi przy rozważaniu takiego upodlenia, jakiego ludzka mowa nie jest w stanie wyrazić”. I dalej: „W wielkim smutku, lecz pełni nadziei przystępujemy do przedstawienia tej rozmyślnej rzezi miliona niewinnych i bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci”, dokonanej przez „ponure bandy w postaci Einsatzgruppen, które licząc ok. 3000 ludzi zamordowały w ciągu niespełna dwóch lat co najmniej 1 milion ludzi”.

Sąd amerykański dysponował meldunkami Einsatzgruppen, nieraz przytaczał je w uzasadnieniu wyroku i przy tym stwierdzał: „Każda niemal strona tych sprawozdań ocieka krwią i jest otoczona żałobną obwódką tragedii i rozpaczy”.

Meldunki dzienne i sprawozdania Einsatzgruppen zawierają szczegółowe dane i opisy popełnionych przez nie zbrodni. W myśl rozkazów Hitlera i Heydricha, ofiarami rozstrzeliwań na okupowanych terenach byli zakładnicy brani spośród ludności cywilnej, a także ludzie uznani za komunistów i współpracowników władz radzieckich, inteligenci i inne elementy „niepożądane”, a wśród nich psychicznie i nieuleczalnie chorzy, jednostki „aspołeczne, politycznie zakażone, małowartościowe pod względem rasowym”, Cyganie, mówiący po tatarsku Krymczacy (szczep tatarski wyznający religię mojżeszową), wszyscy Żydzi. Ofiarą mordów padali także miejscowi Polacy, m.in. na Wołyniu, Białostocczyźnie, w Nowogródzkiem i Lwowskiem, o czym będzie mowa niżej.

W pierwszych tygodniach wojny w meldunkach RSHA o działalności Einsatzgruppen sporo miejsca zajmowały informacje o wyczynach grup policyjno-gestapowskich wydelegowanych z Warszawy, Krakowa, Lublina i Prus Wschodnich (o których już wspomniałem). Ich dziełem były tysiące ofiar na terenach bliskich granicy z 1941 roku. M.in. do 11 lipca 1941 gestapowcy z Tylży rozstrzelali 1743 osób, w tym 316 w Augustowie. W Białymstoku już 27 czerwca, przy udziale 322 batalionu policji niemieckiej, spalono 700 Żydów w synagodze, rozstrzelano dalszych 2000 oraz 300 poza miastem, dalszych 194 zaś w dniu 9 września. W Grajewie rozstrzelano 650 Żydów, w Szczuczynie 800 Żydów i ludzi uznanych za komunistów. Niezadowolenie szefa EGr. SS-Gruppenführera Artura Nebe wywołał fakt, iż do 13 lipca 1941 jego podkomendni zamordowali w Grodnie i Lidzie „tylko” 96 Żydów. „Wydałem rozkaz, aby działano tu bardziej intensywnie” – meldował Nebe. Rozkaz wykonano.

Jak zapisał dowódca 322 batalionu policji niemieckiej (sformowanego w Wiedniu) major Nagel w dzienniku wojennym, jego podkomendni rozstrzelali w Białymstoku w dniach 6–17 lipca 105 osób cywilnych, głównie Żydów i Polaków. Później batalion ten działał w rejonie Białowieży pod bezpośrednim nadzorem dowódcy SS i policji „Russland-Mitte” SS-Gruppenführera Ericha von dem Bacha, gdzie do 22 sierpnia zabił 359 Żydów, a następnie wyruszył dalej, mordując, na Białoruś i Smoleńszczyznę.

W Brześciu – jak meldował dowódca sformowanej w Generalnym Gubernatorstwie Grupy Operacyjnej Specjalnego Przeznaczenia SS-Oberführer Eberhard Schöngarth – zabiła ona do 9 września 1941 1317 Żydów i komunistów. W ?omży i okolicach mordowała i organizowała pogromy grupa gestapowców z Ciechanowa i Płocka dowodzona przez Hermana Schapera (wg Anny Bikont). Działał tu m.in. przybyły z gestapo w Suwałkach SS-Hauptsturmführer Waldemar Macholl.

Równocześnie na zajmowane tereny przybywały Einsatzgruppen utworzone przez RSHA. 25 czerwca weszła do Kowna Grupa A dowodzona przez SS-Brigadeführera Waltera Stahleckera. Inspirowani i częściowo uzbrojeni przez niego tzw. „partyzanci litewscy” już tej samej nocy zamordowali 1500 Żydów, a w ciągu pogromu trwającego przez kilka następnych dni dalszych 2300, a więc w samym Kownie 3800. 28 czerwca przybyło do Kowna Einsatzkommando 10 SS-Sturmbannführera dr. Ericha Ehrlingera, który utworzył z „partyzantów” 5 batalionów litewskiej policji pomocniczej. Terenem masowych mordów był odtąd w Kownie Fort VII, gdzie – jak wynika z raportu dowódcy EK 3 SS-Standartenführera Karla Jägera – do listopada 1941 zamordowano 23 203 ludzi, w tym jednego dnia – 9 października – 9200.

W Wilnie litewscy „partyzanci” inspirowani przez Stahleckera do 23 lipca 1941 zabili 7620 Żydów i komunistów. Odtąd – jak zapewnił w meldunku Stahlecker – będzie się likwidować ich rękami po 500 osób dziennie, przeważnie w Ponarach pod Wilnem. Już 19 września Jäger meldował, że wspólnie z oddziałami litewskimi zabito tam w sumie 85 000 Żydów.


Einsatzgruppen na Wschodzie. Po egzekucji Żydzi zakopują rozstrzelanych. 1941 r.


Na ?otwie działała EK 2 dowodzona przez Edwarda Straucha. Według jego meldunku z 15 lipca 1941 rozstrzelała ona w Rydze 3900 Żydów, w Dynaburgu 1150, w Mitawie wszystkich Żydów – 1550. Ogółem na ?otwie do 10 listopada zabito 31 598 Żydów oraz spalono dwie wsie za współpracę z partyzantami radzieckimi.

W Estonii Sonderkommando 1a do 14 stycznia 1942 zabiło wszystkich tamtejszych Żydów – o czym triumfalnie zameldował jego dowódca dr Martin Sandberger.

Ogółem Einsatzgruppe A rozstrzelała na terenie Litwy, ?otwy, Estonii i płn. Białorusi do końca 1941 roku 214 450 Żydów. 23 marca 1942 z rąk partyzantów radzieckich zginął Stahlecker. Po nim funkcję przejął SS-Brigadeführer Heinz Jost. Morderstwa trwały, objęły one także Żydów przybywających do gett utworzonych w Rydze, Kownie, Wilnie i innych miastach z Niemiec, Holandii i innych krajów okupowanych przez III Rzeszę.

Dnia 5 lipca 1941 przybyła do Mińska Einsatzgruppe B dowodzona przez Artura Nebe. Do 29 lipca zamordowała ona w Mińsku 1050 Żydów, komunistów i Azjatów. Dziennie zabijano po 200 ludzi. M.in. w rasistowskim szale zamordowano w Mińsku 733 ludzi o „azjatyckim wyglądzie”. Nie przeszkodziło to w późniejszym tworzeniu z jeńców pochodzących z Azji tzw. legionów: turkiestańskiego, azerbejdżańskiego, kałmuckiego, tatarskiego itp. W Słucku przy udziale litewskich „partyzantów” zabito 10 rodzin uchodźców żydowskich z Polski. Ogółem zaś EK 8 (dowódca dr Otto Bradfisch) i EK 9 (dowódca dr Albert Filbert) zamordowały na Białorusi do 13 września 23 804 ludzi, w tym wszystkich Żydów z gett w Słucku, Witebsku, Mohylowie i innych miastach. Do 14 listopada EGr. B uśmierciła 45 467 osób. Niektóre meldunki EGr. B porażają swoim cynizmem, np. wymordowanie wszystkich Żydów w Gorodku, Newlu i Janowiczach (łącznie 2019) uzasadniono troską o zapobieżenie niebezpieczeństwu „zarazy”, „świerzbu” itp.

Na dzień przed wkroczeniem wojsk niemieckich Einsatzgruppen do Lwowa grupy bojowe ukraińskich nacjonalistów z obydwóch odłamów OUN (Bandery i Melnyka) rozpoczęły 27 czerwca akcję powstańczą przeciwko wycofującym się wojskom radzieckim, krwawo przez nie stłumioną. W 3 dni później wkroczył do Lwowa utworzony przez Abwehrę i jej przedstawiciela prof. Teodora Oberländera składający się z nacjonalistów ukraińskich batalion „Nachtigall” z Romanem Szuchewyczem (późniejszy dowódca UPA „Czuprynka”) na czele. Nastąpił pogrom Żydów i Polaków, gdy w dniach 1–6 lipca zabito 3000 niewinnych ludzi głosząc, iż jest to odwet za zamordowanie przez NKWD licznych więźniów. Udział w tym brała EK 5 dowodzona przez Erwina Schulza oraz gestapowcy z Krakowa.

W dniu 2 lipca trzech gestapowców aresztowało b. premiera RP prof. Kazimierza Bartla, który 26 lipca został rozstrzelany na specjalny rozkaz Himmlera. W nocy 3 na 4 lipca grupy gestapowców, żandarmów i „Nachtigallowców” aresztowały na podstawie wcześniej sporządzonych spisów 23 profesorów i docentów lwowskich wyższych uczelni oraz 25 osób zastanych w ich mieszkaniach. Nad ranem tegoż dnia niemal wszystkich rozstrzelano i zakopano w masowym grobie na Wzgórzach Wóleckich.

W tym czasie – od 1 lipca – przebywał we Lwowie sztab Einsatzgruppe SS-Brigadeführera dr. Otto Rascha oraz wspomniana już grupa specjalna z GG Schöngartha, która według meldunku z 28 sierpnia zamordowała przy udziale nacjonalistów ukraińskich 1154 ludzi, a do 9 września dalszych 710. Do 16 lipca zamordowano we Lwowie ok. 7000 Żydów, w Tarnopolu 710, w Stanisławowie zaś 300 osób spośród polskiej i żydowskiej inteligencji, w tym 120 nauczycieli. Kolejny pogrom we Lwowie nastąpił 25 i 26 lipca z okazji rocznicy zabójstwa Symona Petlury, gdy zabito ok. 15 000 Żydów, głównie na „piaskach” lesienickich.

Dalsze morderstwa trwały w założonym 15 listopada 1941 obozie janowskim, ok. 130 000 mieszkańców utworzonego we Lwowie 23 lipca 1941 getta wywieziono w 1942 r. do obozu śmierci w Bełżcu. Taką samą śmierć zadały władze hitlerowskie wszystkim mieszkańcom gett nowo utworzonego dystryktu Galicja w Generalnym Gubernatorstwie. Ponurą rolę odegrał dowódca SS i policji w tym dystrykcie SS-Gruppenführer Friedrich Katzmann. Tymczasem EGr. C Ottona Rascha opuściła Lwów i 19 lipca urządziła się w Żytomierzu, a podlegała jej  EK 6 dr. Erharda Krögera w Równem, gdzie do 11 lipca zdążyła zabić 240 ludzi, w Dubnie 100, w Krzemieńcu 130 Żydów (zatłuczono ich kijami). Do 9 sierpnia w Równem zamordowano 370 Rosjan i 1643 Żydów, do 7 listopada – 15 000, w Łucku 2000, w Pińsku 4500, w Berdyczowie 1 i 2 września zabito 1303 Żydów, w tym 876 kobiet. W Żytomierzu za zgodą gen. Reinharda (tak w meldunku) rozstrzelano 30 lipca 180 komunistów Żydów (prawdopodobnie jeńców), do 17 września 6584, a ostatnich 3145 Żydów zabito tam 7 października. W Humaniu zdołano zabić „tylko” 1412 Żydów, gdyż 8000 jakoby uciekło. W Radomyślu Sonderkommando 4 SS-Standartenführera Paula Blobela rozstrzelało 1107 Żydów, milicja ukraińska zaś 561 dzieci żydowskich. Blobel cynicznie meldował, że mord ten spowodowany był „brakami żywności m.in. dla dzieci i niebezpieczeństwem zarazy”. Do 6 września 1941 jego SK wymordowało 328 Żydów, a do 30 listopada 59 018. W Kamieńcu Podolskim oprawcy Söngartha rozstrzelali w ciągu 3 dni 23 600 Żydów (meldunek  z 11 września).

Do najstraszliwszych zbrodni Einsatzgruppe C, podległego jej SK 4 Blobela i 2 pułków policyjnych należy rozstrzelanie w ciągu 2 dni (29 i 30 września) 33 771 kijowskich Żydów w Babim Jarze. Meldowano o tym 2 i 7 października 1941, a 3 listopada opisano to bardziej dokładnie: „Gdy ogłoszono o przesiedleniu Żydów, sądzono że stawi się ich 5–6000, lecz w wyniku niezwykle zręcznej organizacji znalazło się ich ponad 30 000. Do ostatniej chwili przed egzekucją wierzyli oni, że chodzi tu o przesiedlenie”. Do tego dnia zamordowano w Kijowie 75–80 000 ludzi, w tym 8000 za działalność „probolszewicką”. W celu wymiany „doświadczeń” w akcji mordowania nie-Żydów tak pisano 17 września: „aby wywołać mniemanie, że gestapo działa sprawiedliwie i bada starannie każdy przypadek, EK 6 (Krögera) przeprowadza egzekucje Rosjan i Ukraińców w taki sposób, aby o nich się dowiedziano”.

Podobny podstępny chwyt jak w Kijowie zastosowała EGr. C w Połtawie, gdzie wezwano Żydów plakatami do zarejestrowania się, po czym 1538 z nich rozstrzelano. Ich odzież przekazano burmistrzowi, który zobowiązał się dostarczyć ją przede wszystkimi volkdeutschom. Do tego dnia wataha Blobela zamordowała 50 018 ludzi, a EK 5 Meyera 36 147. Jeszcze 6 marca 1942 meldowano o zabiciu dalszych 3237 Żydów i 710 komunistów partyzantów.

Swój szlak znaczyła licznymi morderstwami Einsatzgruppe D dowodzona przez Ohlenbuscha, która posuwając się przez Mołdawię wzdłuż brzegów Morza Czarnego przechodziła przez tereny okupowane przez Rumunów. Sprawozdawcy RSHA skarżyli się na dokonywane przez nich liczne rabunki i gwałty, ale chętnie z Rumunami współdziałano dla zabijania Żydów. I tak w Czerniowcach zabito 3106 Żydów i 34 komunistów, w Kiszyniowie EK 11 (dowódca Baul Zapp) zamordowała 551 Żydów, w Chocimiu 150, w Mikołajowie i Chersonie wymordowano wszystkich Żydów i komunistów – razem – do 18 października – 40 699. Gdy 22 października w Odessie wyleciał w powietrze budynek NKWD, Komenda miasta i dowództwo 10 dywizji rumuńskiej, Rumuni wybili ok. 10 000 Żydów; 26 października EGr. D zameldowała o zabiciu tam 31 767 Żydów i komunistów.

Po zdobyciu przez Niemców Krymu, 19 listopada sztab Ohlendorfa przeniósł się do Symferopola. Do 15 grudnia 1941 zabito tam 1639 komunistów, 17 645 Żydów, 2504 Krymczaków i 820 Cyganów, a do 8 stycznia 1942 rozstrzelano 79 246 ludzi, do 18 lutego 86 642, w tym w Symferopolu 10 000, tj. wszystkich Żydów Krymczaków. W połowie marca 2286 Żydów, 1071 Cyganów, 1435 komunistów i partyzantów. Do końca marca 1942 EGr. D rozstrzelała ogółem 91 678 osób.

Wspólną metodą dla wszystkich policyjno-gestapowskich batalionów śmierci było przede wszystkim rozstrzeliwanie ofiar, po uprzednim rozkazaniu im, aby złożyły na wyznaczonym miejscu swoją odzież i wszystkie posiadane przedmioty. Jeden z głównych oprawców Karl Blobel tak zeznał na procesie: „Sprowadzano każdorazowo po 15 ludzi na brzeg masowego grobu […] Wskutek zajęcia pozycji klęczącej większość ofiar wpadła od razu do grobu”. Często oprawcy kazali ofiarom wchodzić do wykopanych dołów jeszcze za życia. „Gdy rozstrzelano jeden szereg, wchodził następny i kładł się na zwłokach” – zeznał inny oprawca. Oskarżeni kaci zeznawali, że ich ofiary prawie bez wyjątku szły na rzeź spokojnie, bez oporu. Jeden z mieszkańców osiedla położonego blisko miejsc zbrodni, będący mimowolnym świadkiem egzekucji stwierdził: „Bez krzyku lub płaczu ludzie rozbierali się […] całowali i żegnali czekając na skinienie SS-mana, który stał nad dołem. […] Nie słyszałem żadnej skargi ani prośby o litość”.

Nie przytaczam dalej tych zeznań ze względu na potworność scen mordowania ludzi, a zwłaszcza dzieci.

Później część ofiar mordowano już w sposób „udoskonalony”, trując ich gazami spalinowymi w specjalnych autobusach śmierci. Już we wrześniu 1941 otrzymały je bataliony Sipo i SD z EGr. C na Ukrainie, wypróbowano je także od stycznia 1942 w Chełmnie w Polsce, a na wiosnę 1942 przez jednostki EGr. D na Krymie. Uznano, iż stwarza to możliwości lepszego ukrywania zbrodni, gdyż zwykle rozstrzeliwań dokonywano na oczach ludności i wiadomości o tych masowych morderstwach dochodziły do szerokiego świata.

Masowe rzezie przyniosły Trzeciej Rzeszy ogromne korzyści materialne. Skrupulatnie obliczano sumy pieniężne i kosztowności zabierane ofiarom przed ich uśmierceniem i meldowano o tym władzom nadrzędnym. Odzież i inne przedmioty należące do ofiar przekazywano niemieckiej opiece społecznej (Nationalsozialistische Volkswohlfarth – NSV), np. po masakrach w Kijowie i Żytomierzu wywieziono tego 137 ciężarówek. Złoto, srebro i zegarki odsyłano do Berlina. Odzież ofiar mordu w Połtawie przekazano mianowanemu przez Niemców burmistrzowi, który zobowiązał się, że w podziale uwzględni przede wszystkim volksdeutschów. Przekazywano im również bydło i dobytek rozstrzeliwanych chłopów i palonych wsi.

W sentencji wyroku wydanego w procesie przywódców Einsatzgruppen przez Amerykański Trybunał Wojskowy w Norymberdze w kwietniu 1948 stwierdzono: „Bataliony Operacyjne nie potrzebowały stawiać czoła kulom i granatom. Nie otrzymały rozkazu galopowania na paszcze armatnie. Ich zadaniem było rozstrzeliwanie nieuzbrojonej ludności cywilnej, stojącej nad swoimi grobami”. Dlatego też – w odróżnieniu od Wehrmachtu – ich straty były minimalne. Rosnąć zaczęły dopiero wtedy, gdy rozwinął się ruch partyzancki.

Wskutek bohaterskiego oporu wojsk radzieckich nie udało się objąć ludobójczymi działaniami głównych miast Związku Radzieckiego – Moskwy i Leningradu. Zgodnie z rozkazem Hitlera z 7 października 1941 miały one zostać totalnie zniszczone, nawet gdyby zechciały skapitulować. W przeświadczeniu o rychłym ich zdobyciu dowódcy Einsatzgruppen mianowali już szefów i skład osobowy oddziałów operacyjnych, które miały wejść tam tuż za Wehrmachtem i rozpocząć masowe rozstrzeliwania zgodnie z zamierzeniami przywódców III Rzeszy. Przy EGr. A utworzono oddział przedni dla Leningradu (Vorkommando Petersburg), a przy EGr. B Vorkommando Moskau dla wkroczenia do Moskwy. Jego szefem został SS-Standartenführer Hans Six, profesor uniwersytetu w Królewcu.

Dnia 18 lipca 1941 meldowano, że Leningrad zostanie zdobyty w ciągu 3–5 dni, a Vorkommando oczekuje na to w Pskowie. 23 lipca szef EGr. B meldował, iż Vorkommando Moskau oczekuje w Smoleńsku na podjęcie działań policyjnych i gestapowskich w Moskwie, aby szybko zlikwidować działaczy komunistycznych według przygotowanych już spisów i zdobyć ważne materiały dokumentalne.

Jeszcze 7 października 1941 istniało to Vorkommando, ale nie doczekało się sukcesów. Na papierze został także w maju 1942 przygotowany w Ministerstwie Rzeszy dla okupowanych Ziem na Wschodzie (Ostministerium) Alfreda Rosenberga plan podziału administracyjnego dla nowych Komisariatów Rzeszy pod nazwami: Moskowien i Kaukasien.

Ofiarami zbrodni wojennych popełnionych przez Einsatzgruppen przy udziale Wehrmachtu były także tysiące jeńców wojennych Armii Czerwonej. Na podstawie rozkazów szefa OKW Keitla, m.in. cytowanego wyżej rozkazu z 19 maja 1941 oraz dyrektywy OKW z 6 czerwca 1941 (Kommissarenbefehl), a także rozkazów Heydricha z 28 czerwca i 7 lipca miano jeńców posegregować, a oficerów politycznych, komunistów, przedstawicieli radzieckiej inteligencji oraz wszystkich Żydów bądź likwidować na miejscu, bądź przekazywać do dyspozycji Einsatzgruppen i innych jednostek Sipo, które rozprawią się z nimi. W rozkazie operacyjnym nr 8 z 17 lipca 1941 Heydrich pisał, aby egzekucji jeńców „nie dokonywać ani w samym obozie, ani w jego pobliżu: nie mogą one być publiczne i muszą być przeprowadzone w sposób możliwie niespostrzeżony”.

Za zbrodnie na jeńcach byli odpowiedzialni również niektórzy dowódcy Wehrmachtu. Dowódca 6 Armii marsz. Walter von Reichenau wydał 10 października 1941 rozkaz, m.in. wyjaśniający żołnierzom, aby dążąc do „pełnego unicestwienia systemu żydowsko-bolszewickiego” i „wpływów azjatyckich” zrozumieli konieczność sprawiedliwego odwetu na żydowskich podludziach, oraz zastosowania drakońskich środków przeciwko partyzantom i ich pomocnikom. Podobne rozkazy wydawali też dowódca 17 Armii von Hoth, 18 Armii gen. Georg von Küchler, 11 Armii gen. Erich von Mannstein i inni.

Niekiedy jednak dowódcy EGr. skarżyli się na niektórych oficerów Wehrmachtu, m.in. na komendantów obozów jenieckich, którzy ociągali się z wyławianiem przewidzianych do uśmiercenia kategorii jeńców. Według meldunku z 3 listopada 1941 komendant obozu w Winnicy oddał nawet pod sąd kilku oficerów za to, że wydali na śmierć gestapowcom 372 jeńców-Żydów. Zdarzały się jednak takie fakty, jak np. w Boryspolu, gdzie komendant obozu jeńców wezwał EK 4a dowodzoną przez Blobela w celu rozstrzelania 1109 jeńców Żydów, w tym 78 rannych (meldunek 12 listopada 1941).

Władze hitlerowskie podejmowały wysiłki, aby do ludobójczych działań wciągnąć mieszkańców zajmowanych terenów. Pierwsze „sukcesy” tych inspiracji (w Kownie) skłoniły szefa RSHA Heydricha do wysłania dowódcom Einsatzgruppen 29 czerwca 1941 następujących instrukcji: „W nawiązaniu do ustnie udzielonych już 17 czerwca w Berlinie wskazówek przypominam, co następuje: Nie należy stawiać przeszkód do samooczyszczenia (Selbstreinigungsaktionen), występujących w antykomunistycznych i antyżydowskich kręgach na nowo zajętych obszarach. Przeciwnie, należy je wywoływać nie pozostawiając śladów, intensyfikować, jeśli to potrzebne oraz kierować na odpowiednie tory, w taki jednak sposób, żeby miejscowe ‘koła samoobrony’ nie mogły później powoływać się na rozporządzenie lub udzielone polityczne przyrzeczenia. […] Tworzenia stałych oddziałów samoobrony z centralnym kierownictwem należy z początku unikać, zamiast nich celowe jest wywoływanie miejscowych pogromów w sposób wyżej przedłożony”.

Dnia 1 lipca Heydrich powtórzył to w rozkazie do wszystkich dowódców EGr. i EK, dodając następujący fragment: „Na nowo zajętych, zwłaszcza byłych polskich terenach, mieszkający tam Polacy okazują się antykomunistyczni i antyżydowscy. Jest zrozumiałe, że akcje oczyszczające rozciągają się przede wszystkim na bolszewików i Żydów. W odniesieniu do polskiej inteligencji rozstrzygnięcia nastąpią później, chyba że w obliczu zagrożenia, przez zwlekanie, będą konieczne natychmiastowe działania. Dlatego jest rzeczą oczywistą, że do akcji oczyszczających nie należy brać tak nastawionych Polaków, chyba że w ograniczonych miejscowych warunkach będzie można wykorzystać ich dla pogromów lub jako wartościowych wywiadowców. Powyższą taktykę należy stosować we wszystkich podobnych przypadkach”.

Było to więc zbrodnicze podżeganie ludności zajmowanych przez Niemców terenów do maltretowania i zabijania współobywateli. Chodziło też o złamanie im kręgosłupa moralnego. Meldunki wskazują, iż udało się to tylko na niektórych terenach Litwy i Galicji. Zupełnie nie udało się do tego skłonić Polaków, poza Jedwabnem i kilkoma innymi masteczkami w ?omżyńskiem.

Przedstawione w meldunkach RSHA niektóre fakty zbrodni faszystów ukraińskich i litewskich oraz Tatarów krymskich, jak też innych formacji kolaboranckich w służbie Wehrmachtu, policji i Waffen SS, nie świadczą o postawie całych ich społeczeństw. Szereg meldunków wskazuje na potępianie przez nie dokonywanego na ich oczach ludobójstwa. Np. dowódca EGr. A Walter Stahlecker skarżył się w meldunku z 20 września 1941, iż organizowanie pogromów napotkało na wyraźne trudności, mimo „pewnych sukcesów” w tej dziedzinie w krajach bałtyckich. Ale jego następca SS-Brigadeführer Heinz Jost zarzucał 16 marca 1942 litewskim, łotewskim i estońskim formacjom policyjnym, zorganizowanym decyzją podjętą przez Himmlera 10 września 1941 w czasie jego pobytu w Rydze, że w morderczym szale zabijają wszystkich partyzantów, także tych, od których gestapo mogło uzyskać cenne zeznania.

Dnia 29 sierpnia 1941 szef EGr. B Arthur Nebe meldował ze Smoleńska, iż (na Białorusi) „mimo naszych wysiłków ludność nie tylko nie podejmuje własnych akcji przeciwko Żydom, lecz wykazuje brak zrozumienia dla środków zastosowanych przez Niemców przeciwko Żydom. Słychać głosy, że postępowanie z Żydami jest nieludzkie”. Stwierdzenie to powtórzył w raporcie z 7 października 1941.

Szef EGr. C SS-Brigadeführer dr Otto Rasch stwierdził 9 sierpnia 1941, że podjęte na Ukrainie próby inspirowania pogromów Żydów „niestety nie przyniosły spodziewanych sukcesów”. Sądził on, że wynika to ze strachu ludności przed powrotem władz radzieckich. Z Kijowa meldowano 12 września, że „ludności tamtejszej prawie nigdzie nie można uaktywnić do działań przeciwko Żydom”. Aby nie drażnić ludności, egzekucje przeprowadza się w tajemnicy. A 13 października Rasch stwierdził, że „antysemityzm na tle rasowym jest obcy ludności (Ukrainy). Brakuje przywódców i inicjatywy pogromów”.

Meldunki RSHA z Ukrainy często omawiały sytuację wśród podzielonych na odłamy Stepana Bandery, Andrija Melnyka i „Tarasa Bulby”-Borowcia nacjonalistów z OUN i ustosunkowywały się do ich działalności. Niemało było też aresztowań i egzekucji Ukraińców, zwłaszcza z ugrupowania Bandery.

W meldunkach z okupowanych terenów Ukrainy, Białorusi, Litwy, ?otwy, Estonii i Rosji znalazło się niemało fragmentów odnoszących się do tamtejszych Polaków. Obok informacji o zachowaniu się ludności polskiej, o Kościele rzymskokatolickim, o stosunkach z innymi narodami, meldowano także o represjach wobec Polaków, o aresztowaniach członków wykrytych organizacji polskich i o polskim ruchu oporu. I tak 29 sierpnia 1941 pisano o aresztowaniach i rozstrzelaniu członków podziemnej organizacji polskiej na Wołyniu, 12 września o czynnej pomocy Polaków dla zbiegłych jeńców radzieckich i tworzonych przez nich grup partyzanckich, 27 września dowódca EGr. A oskarżył Polaków o pomaganie Żydom na Wileńszczyźnie, szef EGr. B wskazywał na konieczność objęcia represjami policyjnymi także Polaków, którzy aktywizują działalność w rejonie Nowogródka i Baranowicz, szef EGr. C 18 października meldował zaś o propolskich tendencjach w Żytomierskiem (zapewne wśród Polaków). 14 listopada rozstrzelano na Wołyniu 100 Polaków, którzy pozostawali w kontaktach z polskim ruchem oporu w Warszawie. EGr. A meldowała, iż wobec nasilenia ruchu oporu Polaków na Wileńszczyźnie 6 stycznia 1942 „zdusiło w zarodku” próbę organizowania przez Polaków sabotażu i partyzantki; zlikwidowano też polską tajną radiostację. 12 stycznia 1942 meldowano RSHA o aresztowaniu osób narodowości polskiej, które znalazły się w niewoli w ZSRR i po przeszkoleniu zostały zrzucone na spadochronach w rejonie Baranowicz. Wskazywano, iż działalność Polaków na tym terenie zmierza do wszystkiego, co może osłabić władze i armię niemiecką. W tym celu nawiązali oni kontakty z sowiecką partyzantką. 23 lutego pisano: „Rosyjscy partyzanci i polski ruch oporu przygotowują powstanie. Planują naprzód wytępić małe garnizony Wehrmachtu i uderzyć na Mińsk. Ogłoszono tam stan alarmowy”.

Było to tylko kilka fragmentów z meldunków Einsatzgruppen odnoszących się do Polaków. Także późniejsze meldunki z Ukrainy, Białorusi i Litwy – już po rozwiązaniu Einsatzgruppen – mówią wiele o represjach wobec tamtejszych Polaków.

W pierwszych miesiącach po 22 czerwca 1941 Ereignismeldungen UdSSR obejmowały nie tylko działalność Einsatzgruppen na obszarach zajmowanych na Wschodzie, lecz także wskazywały na różne przejawy ruchu oporu i represji podjętych przez władze hitlerowskie w krajach będących w ich zasięgu, m.in. w Polsce, Jugosławii, Czechosłowacji, Francji, Belgii, Holandii, a także w Austrii i Niemczech. Stopniowo jednak coraz więcej miejsca w tych meldunkach zajmują informacje o ruchu oporu na okupowanych terenach Białorusi, Ukrainy i Rosji, o lądowaniu spadochroniarzy itp.

Początkowo władze hitlerowskie nie doceniały siły i zasięgu tego ruchu, spodziewały się szybko i krwawo go zdławić, traktując to zarazem jako dogodny pretekst dla masowych rzezi ludności. „Ta partyzancka wojna posiada także pozytywną stronę – stwierdził Hitler 16 lipca 1941 – stwarza nam ona możliwość unicestwienia wszystkiego, co okazuje się nam przeciwnym”. Do akcji włączono Wehrmacht: „Führer zarządził, aby wszędzie wkroczyć najostrzejszymi metodami, aby ruch ten zniszczyć jak najszybciej. M.in. za każdego żołnierza niemieckiego ukarać śmiercią 50–100 komunistów tak, aby działało to odstraszająco” – pisał marsz.  Keitel  w rozkazie z 16 września 1941.

Nie pomogły drakońskie metody. W początkach 1942 r. aktywność sił policyjnych, dotąd niemal bez reszty zaabsorbowanych mordowaniem bezbronnej ludności i chwytaniem do robót przymusowych w Rzeszy, skupiała się na walce z partyzantami, na ekspedycjach karnych itp. Straty partyzantów wyolbrzymiano, głównie przez zaliczanie do nich okolicznych mieszkańców zabijanych przy tej okazji. Od końca 1941 r. ruchome Einsatzgruppen zaczęto stopniowo przekształcać w stacjonarne komendy i placówki SS – policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa (Sipo i SD), z udziałem niemal tych samych „wypróbowanych” kadr. Wyższym dowódcą SS i policji dla Kraju Wschodniego (Ostland) obejmującego Litwę, Łotwę, Estonię i Białoruś oraz strefy Russland-Nord został SS-Obergruppenführer Friedrich Jaeckeln, dla strefy Russland-Mitte Erich von dem Bach, dla Ukrainy i strefy Russland-Süd SS-Obergruppenführer Hans-Adolf Prützmann.

Dokończyły one eksterminacji ludności żydowskiej skoncentrowanej uprzednio w gettach oraz Cyganów i umysłowo chorych, ale coraz większa ich uwaga poświęcana była zwalczaniu rosnącego ruchu partyzanckiego. Stanowi to odrębne zagadnienie, którego tu nie poruszam.

Zsumowanie fragmentarycznych danych zawartych w omawianych meldunkach dowodzi, iż Einsatzgruppen do końca swej działalności, tj. do stycznia 1942 (w niektórych przypadkach dłużej) zamordowały 402 065 osób spośród ludności cywilnej.

Kierownik Centrali Badania Zbrodni Hitlerowskich w RFN Adalbert Rückerl stwierdził, iż do końca kwietnia formacje policyjne zamordowały ok. 560 000 ludzi. Amerykański Trybunał Wojskowy w Norymberdze oskarżył kierowników Einsatzgruppen o unicestwienie ok. 1 miliona ludzi.

Zakończenie działalności Einsatzgruppen nie oznaczało przerwania trwającego ludobójstwa. Dokonywały tego stacjonarne komendy Sipo i SD, dywizje SS i Waffen SS, różne formacje policyjne. Według obliczeń historyków radzieckich ofiarą ludobójstwa padło na Ukrainie ponad 4 miliony ludzi, na Białorusi ok. 2,5 miliona (tj. ponad 25% jej ludności), w okupowanych regionach Rosji prawie 1,7 miliona, 700 tysięcy na Litwie, 650 tysięcy na ?otwie, 150 tys. w Estonii, nie licząc tych, których wywieziono i pozbawiono życia poza ojczystym krajem. Dodać do tego należy ofiary spośród jeńców wojennych – żołnierzy Armii Czerwonej. Jak wynika ze statystyk OKW, spośród 5 750 000 wziętych do niewoli żołnierzy radzieckich, 1 030 000 zlikwidowano przez jednostki Sipo i SD (w tym przez Einsatzgruppen) oraz „przy próbie ucieczki”, 280 000 zmarło w czasie transportów, 1 980 000 zmarło z głodu i chorób – łącznie ok. 3 300 000.

Na zmianę ludobójczej polityki władz hitlerowskich nie wpływały protesty i ostrzeżenia rządów koalicji, w tym noty rządu ZSRR z 25 października 1941 i 6 stycznia 1942, deklaracja londyńska 9 państw (w tym Polski) z 18 grudnia 1942, deklaracja moskiewska z 30 października 1943 i szereg innych dokumentów rozpowszechnionych na całym świecie. Zapowiedziane w nich ukaranie sprawców zbrodni mogło jednak nastąpić dopiero w wyniku pokonania Niemiec, wysiłkiem walczących na frontach armii państw antyhitlerowskiej koalicji.

Ich zwycięstwo umożliwiło ujęcie i osądzenie wielu sprawców hitlerowskich zbrodni, w tym głównych realizatorów masowego mordu na ludności cywilnej. Znaleźli się oni na ławie oskarżonych w procesie Einsatzgruppen (nr 9) przed Wojskowym Sądem Amerykańskim w Norymberdze, toczącym się od 15 września 1947 do 10 kwietnia 1948. Wśród 24 oskarżonych dowódców Einsatzgruppen i Einsatzkommandos wszyscy mieli wyższe wykształcenie, było 8 prawników, 1 profesor uniwersytetu (Six) oraz eksksiądz (szef EK 6 Ernst Biberstein). Ci wykształceni ludzie dopuścili się takich zbrodni, które – jak stwierdzono w uzasadnieniu wyroku – „ze względu na rozmiar i zasięg ich bestialstwa nie dają się opisać”.

Spośród nich szef EGr. B (od listopada 1941) Erich Naumann, Paul Blobel, Werner Braune (szef EK 2b), Otto Ohlendorf (szef EGr. D) zostali skazani na karę śmierci i wyrok wykonano, Ernest Biberstein, skazany na śmierć i ułaskawiony, w wyniku amnestii ogłoszonej przez Wysokiego Komisarza Johna McCloya wyszedł w 1958 r. Inni, skazani na śmierć lub dożywotnie bądź długoletnie więzienie, znaleźli się wkrótce na wolności, jak szef EK 2 Edward Strauch, szef EK 12 Gustav Nosske, szef EK 5 Erwin Schulz, Franz Six, Walter Blume szef SK 7a, Heinz Jost – szef EGr. A i inni. Niektórzy z nich zostali w RFN adwokatami, radcami w koncernach, jak Jost, dyplomatami, jak Six, funkcjonariuszami policji. To może wyjaśnić, dlaczego ten wyrok został udostępniony do opublikowania dopiero po 15 latach, w 1963 roku, mimo iż w 1948 roku Amerykański Trybunał stwierdził: „W toku niniejszego procesu poznano czyny ludzkie, które są policzkiem dla pojęć moralności i sumienia. Zobaczono sceny mordów w tak niebywałych dotąd rozmiarach, że na ich widok cofamy się jak przed strumieniem buchającej pary”.